sobota, 7 czerwca 2014

Nocna kara.

One shot.
Zespół: EXO
Para: KaiLu (Kai x LuHan)

Blondynek od kilku godzin leżał na łóżku wpatrując się w sufit. Tak bardzo chciał zasnąć, ale kiedy zamykał powieki i zaczynał rozpamiętywać szczęśliwe chwile z ukochanym, sen i tak nie przychodził. Jęknął zrezygnowany i drobnymi dłońmi przetarł oczy. Po cichutku wysunął się spod kołdry i stanął na zimnej podłodze. Zerknął jeszcze na Kai'a, który wydawał się spać, przemierzając krainę własnych snów z delikatnym uśmiechem na twarzy. Widząc, że nie obudził partnera, wolnym krokiem ruszył w stronę kuchni.
   - Napije się i wracam - szepnął do siebie wyjmując z lodówki sok.
Jongin nie lubił kiedy jego mały jelonek zostawiał go w nocy. Jako jego własność miał być na każde zawołanie. Lulu myślał, że dzisiejszej nocy obejdzie się bez awantury. Odstawił picie i już miał wracać do śpiącego partnera, kiedy ktoś objął go w pasie.
   - Co ci mówiłem, o wstawaniu w środku nocy? - usłyszał surowy głos Kaia tuż przy swoim uchu.
   - N-nie mogłem spać...
Zaspany chłopak prychnął cicho i klepnął starszego mocno w pośladek, na co ten aż podskoczył.
   - Jesteś strasznie niegrzecznym chłopczykiem, Lulu... - warknął blondynowi do ucha i po chwili przygryzł je mocno.
   - I co teraz? Ukarzesz mnie? - skrzywił się i zażartował przymykając powieki.
Nie sądził, że młodszy weźmie to na poważnie. W ciągu kilku sekund wszystko co znajdowało się na kuchennym stole zostało zrzucone na ziemię szybkim ruchem ręki Jongina, który po chwili położył na nim Luhana. Wdrapał się na stół i usiadł na blondynku unieruchamiając drobne ciałko. Zwinnym ruchem pozbył się jego bokserek, a dłońmi zaczął błądzić po prawie nagim, drżącym ciele.
   - K-Kai...Ah...przestań... Jest środek nocy...
Nie zważając na protesty swojego chłopaka, brunet ściągnął z niego bokserki, a palcami zaczął drażnić wrażliwe na dotyk sutki. Z pełnych ust blondynka wydobywały się cichutkie jęki przyjemności, które zaraz zostały wypełnione 3 palcami Jongina.
   - Ssij - zażądał, drugą ręką pozbywając się swojej koszulki i bielizny.
Kiedy starszy bez słowa sprzeciwu wykonał polecenie, rozszerzył jego nogi. Ustami pieścił sutki blondyna, co chwilę mocno je przygryzając, czym wywoływał jego głośne jęki. Ścisnął przyrodzenie kochanka spojrzał na niego z wrednym uśmiechem.
   - Wiesz co chcę zrobić, prawda Maluszku? - w odpowiedzi starszy zaskomlał cicho i zacisnął powieki, kiedy palce zostały wepchnięte głębiej w jego gardło. -Zamierzam pieprzyć cię tak mocno, że będziesz obolały przez następny tydzień - warknął ponownie i wyjął swoje palce z ust jelonka. -Lubisz gdy mówię do ciebie w ten sposób? - podniósł brew oczekując na odpowiedź.
Kiedy jej nie otrzymał prychnął zirytowany i z łatwością wsunął w jego wnętrze dwa palce od razu zaczynając szybko nimi poruszać. Po chwili dodał do nich jeszcze jeden.
   - Odpowiedz mi, suko!
   - T-tak... - Luluś zadrżał i przygryzł wargę powstrzymując jęki.
Kai uśmiechnął się zadowolony i pogładził w nagrodę starszego po włosach. Wysunął palce z jego wnętrza i z powrotem wcisnął do ust. Blondynek skrzywił się czując swój smak. Nie lubił kiedy ukochany mu tak robił. Brunet z uśmiechem zastąpił swoje palce bokserkami, które wepchnął mocno w jego usta.
   - Mam zamiar pieprzyć twoje piękne ciało. Mocno. - wyszeptał i bez prezerwatywy wszedł w starszego szybkim ruchem.
Głośne jęki tłumione były przez materiał wypełniający mu usta. Młodszy unieruchomił jego nadgarstki trzymając je w mocnym uścisku. Wycofywał się i znów zagłębiał w gorącym wnętrzu blondyna, który wyginał się w łuk. Zarzucił sobie nogi Luhana na ramiona i posuwał go mocno. W pomieszczeniu słychać było tylko skrzypienie drewnianego stołu, dyszenie Kaia i głośne jęki Lulu tłumione przez bokserki. Jongin przygryzł wargę, a jego tępo stawało się coraz szybsze. Poruszał się co chwile pod kątem, aby móc trafić w jedno miejsce... to miejsce które wywołało krzywki jego kochanka. Po niedługim czasie osiągnął punkt kulminacyjny we wnętrzu ukochanego, który czując wypełniającą go gorącą spermę również doszedł. Kai wyszedł ze starszego i z wrednym uśmieszkiem usiadł na krześle. Jelonek wyjął z ust bokserki i zdyszany łapał oddech. Czuł przeszywający ból w miejscu w którym jeszcze przed chwilą był jego ukochany.
   - Nie zostawiaj mnie już nigdy, Lulu... - usłyszał cichy głos Jongina, który wziął go na ręce i wtulając w siebie poszedł w stronę sypialni.


Mam nadzieję, że ktoś wyrazi swój temat o moje pisaninie i coś doradzi ^^

piątek, 6 czerwca 2014

Pierwszy raz

One shot
Zespół: The GazettE, Miyavi
Para: Kai x Miyavi


Palce chłopaka delikatnie gładziły moją szyjkę, powodując u mnie dreszcze. Wzdychałem cicho rozpływając się pod tym czułym i niewinnym dotykiem. Taka właśnie była nasza miłość. Niewinna i czuła, lecz nie powinna istnieć. Po spotkaniach z nim czułem okropne wyrzuty sumienia. Zdradzałem swojego chłopaka dla chwili czułości z Miyavim. Powoli niszczyłem swój związek. Po każdej kłótni chowałem się w ramionach Meeva, który teraz drażnił skórę na moim karku. Uwielbiam jego pieszczoty. Nigdy się nie sprzeciwiałem.
Oddychałem ciężej i szybciej kiedy muskał wargami moją szyję, policzki i usta. Dokładnie obcałowywał moje ramiona.
   - Spokojnie - szepnął mi do ucha czując drżenie mojego ciałka. Zostawił ostatni czuły pocałunek na moim policzku, po czym równie czule złączył swoje usta z moimi. Gorąco rozlało się po całym moim ciele, które na wszystko reagowało przesadnie, więc już po chwili między nogami czułem powiększający się problem. Jego dłoń pod moją koszulką i palce pieszczące sutki wcale nie pomagały mi w uspokojeniu. Zadrżałem kiedy szybkim i zwinnym ruchem pozbył się mojej zbędnej w tym momencie koszulki, a jego zwinny język pieścił wnętrze moich ust.
   - M-Miyavi - pisnąłem i zacisnąłem nogi czując dłoń ukochanego wędrującą po moim ciałku.
Meev spojrzał na mnie lekko zdezorientowany, a przynajmniej tak mi się zdawało. Kuliłem się z twarzą wtuloną w jego tors.
   - Co się stało, Aniołku? - pogłaskał mnie po drżących pleckach przez co zadrżałem jeszcze bardziej. Byłem po prostu roztrzęsiony.
Wstydziłem się powiedzieć więc, westchnąłem głośno i delikatnie otarłem się moim stwardniałym już problemem o jego krocze. Spod czarnych włosów, opadających na oczy obserwowałem jego reakcje. Mężczyzna uśmiechnął się pod nosem i dłonią zaczął lawirować po moim brzuszku, schodząc coraz niżej.
   - Jesteś cholernie wrażliwy - zaśmiał się cicho i zadowolony znów czule ucałował moje usta. Byłem tak roztrzęsiony, że zapomniałem o ruszaniu ustami, a nawet o oddychaniu. Uśmiechnął się do mnie, a ja jak zahipnotyzowany wpatrywałem się w jego błyszczące oczka. Palcami znaczył linie wzdłuż moich boków.
   - Uspokój się, Kai - znów odezwał się do mnie melodyjnym głosem. W tym samym czasie poczułem, że zsuwa spodnie i bokserki z moich bioder.
   - Meev! - pisnąłem i zasłoniłem dłońmi krocze.
   - Miałeś się uspokoić - spojrzał na mnie karcąco, a ja zawstydziłem się strasznie. Zachowywałem się jak dzieciak. - Nic ci nie zrobię. -powiedział, po czym dodał z zabawnym uśmieszkiem - Hmm to znaczy nic złego.
Wziąłem głęboki oddech i zacisnąłem dłonie na jego koszuli. Jego dłonie tymczasem błądziły po moich  udach, powodując u mnie fale rozkosznych drgawek. Złapał moje nogi i zgiął je w kolanach. Obcałowywał wewnętrzną część moich ud i zaczął składać subtelne pocałunki na mojej męskości. Pisnąłem, a chłopak zakrył mi buzię dłonią.
   - Ciszej! - warknął i po chwili delikatnie pogładził moje udo.    - Moi rodzice pewnie jeszcze nie śpią...
   - Uhum... Przepraszam...
Uśmiechnął się do mnie, a ja odwzajemniłem nieśmiało uśmiech. Szybko pozbył się swoich spodni i podniósł lekko moje biodra. Nim się zorientowałem całował mnie namiętnie, a nabrzmiałą męskością napierał na moje wejście. Objąłem go nogami w pasie, a on zagłębiał się we mnie coraz bardziej nie przerywając pocałunku. Jęknąłem wyginając się do tyłu i zacisnąłem bardziej nogi na jego biodrach. Położył mnie delikatnie na łóżku,  i składał czułe pocałunki na mojej szyi.
   - Zaraz się przyzwyczaisz. Obiecuję - szepnął przy moim uchu, które polizał delikatnie.
Wtuliłem się w chłopaka przygryzając jego ramie, powstrzymując łzy i jakiekolwiek odgłosy. Kiedy ból zelżał przestałem maltretować ząbkami jego ramie, a Miyavi z uśmiechem poruszył lekko biodrami, powodując u mnie niemal konwulsje. Nie wydałem jednak żadnego odgłosu, z czego byłem dumny, choć to może błahe uczucie w porównaniu z innymi jakie odczuwałem. Meev poruszał się we mnie coraz szybciej, ale nadal niezwykle delikatnie. Co jakiś czas pojękiwałem cichutko, a on obdarowywał mnie pocałunkami. Nie wiedziałem czy trwało to kilka godzin, czy może kilka chwil. Nigdy nie czułem takiej przyjemności. Zresztą czas to tylko wymysł głupich ludzi, po to żeby nie mieć czasu. Ta chwila była najwspanialsza w moim życiu. Nie mogłem powstrzymać jęków, a przy uchu słyszałem przy ciche posapywania chłopaka. Widocznie też nie panował nad sobą. Doznałem spełnienia, a z ust wyrwał mi się przeciągły jęk. Chwile później poczułem jak chłopak doszedł w moim wnętrzu. Zdyszany opadł na mnie, a ja objąłem go łapkami.
   - Kocham cię - szepnąłem urywanym głosem.
   - Proszę... Ucieknijmy... gdzieś gdzie twój chłopak nas nigdy nie znajdzie - jego głos był niemal błagalny.
Zacisnąłem powieki i odsunąłem go od siebie.
   - Przecież wiesz, że nie mogę...
Opadł na łóżko obok mnie i splótł nasze palce razem.
   - Też cię kocham. Wiesz o tym. Udowodnij, że ci na mnie naprawdę zależy. Wiem, że nie będzie łatwo, ale damy radę!
Przygryzłem wargę. Dla niego wszystko jest takie łatwe. Nie wie jak bardzo cierpię. Jestem rozdarty między dwoma mężczyznami i dwoma całkiem różnymi życiami. Ale...nigdy wcześniej nie czułem czegoś takiego do drugiej osoby... Muszę zaryzykować. Uśmiechnąłem się delikatnie i ścisnąłem jego dłoń.
   - Jutro wyjedziemy.... - wtuliłem się w niego.
   - Aniele, brak mi słów.... Dziękuję - okrył nas kocem. - Śpij... Jutro będzie chyba najtrudniejszym dniem w naszym życiu....
Boję się. I to bardzo...ale wiem, że przy nim będę bezpieczny. Zasnąłem wtulony w idealne ciało Miyaviego.