piątek, 6 czerwca 2014

Pierwszy raz

One shot
Zespół: The GazettE, Miyavi
Para: Kai x Miyavi


Palce chłopaka delikatnie gładziły moją szyjkę, powodując u mnie dreszcze. Wzdychałem cicho rozpływając się pod tym czułym i niewinnym dotykiem. Taka właśnie była nasza miłość. Niewinna i czuła, lecz nie powinna istnieć. Po spotkaniach z nim czułem okropne wyrzuty sumienia. Zdradzałem swojego chłopaka dla chwili czułości z Miyavim. Powoli niszczyłem swój związek. Po każdej kłótni chowałem się w ramionach Meeva, który teraz drażnił skórę na moim karku. Uwielbiam jego pieszczoty. Nigdy się nie sprzeciwiałem.
Oddychałem ciężej i szybciej kiedy muskał wargami moją szyję, policzki i usta. Dokładnie obcałowywał moje ramiona.
   - Spokojnie - szepnął mi do ucha czując drżenie mojego ciałka. Zostawił ostatni czuły pocałunek na moim policzku, po czym równie czule złączył swoje usta z moimi. Gorąco rozlało się po całym moim ciele, które na wszystko reagowało przesadnie, więc już po chwili między nogami czułem powiększający się problem. Jego dłoń pod moją koszulką i palce pieszczące sutki wcale nie pomagały mi w uspokojeniu. Zadrżałem kiedy szybkim i zwinnym ruchem pozbył się mojej zbędnej w tym momencie koszulki, a jego zwinny język pieścił wnętrze moich ust.
   - M-Miyavi - pisnąłem i zacisnąłem nogi czując dłoń ukochanego wędrującą po moim ciałku.
Meev spojrzał na mnie lekko zdezorientowany, a przynajmniej tak mi się zdawało. Kuliłem się z twarzą wtuloną w jego tors.
   - Co się stało, Aniołku? - pogłaskał mnie po drżących pleckach przez co zadrżałem jeszcze bardziej. Byłem po prostu roztrzęsiony.
Wstydziłem się powiedzieć więc, westchnąłem głośno i delikatnie otarłem się moim stwardniałym już problemem o jego krocze. Spod czarnych włosów, opadających na oczy obserwowałem jego reakcje. Mężczyzna uśmiechnął się pod nosem i dłonią zaczął lawirować po moim brzuszku, schodząc coraz niżej.
   - Jesteś cholernie wrażliwy - zaśmiał się cicho i zadowolony znów czule ucałował moje usta. Byłem tak roztrzęsiony, że zapomniałem o ruszaniu ustami, a nawet o oddychaniu. Uśmiechnął się do mnie, a ja jak zahipnotyzowany wpatrywałem się w jego błyszczące oczka. Palcami znaczył linie wzdłuż moich boków.
   - Uspokój się, Kai - znów odezwał się do mnie melodyjnym głosem. W tym samym czasie poczułem, że zsuwa spodnie i bokserki z moich bioder.
   - Meev! - pisnąłem i zasłoniłem dłońmi krocze.
   - Miałeś się uspokoić - spojrzał na mnie karcąco, a ja zawstydziłem się strasznie. Zachowywałem się jak dzieciak. - Nic ci nie zrobię. -powiedział, po czym dodał z zabawnym uśmieszkiem - Hmm to znaczy nic złego.
Wziąłem głęboki oddech i zacisnąłem dłonie na jego koszuli. Jego dłonie tymczasem błądziły po moich  udach, powodując u mnie fale rozkosznych drgawek. Złapał moje nogi i zgiął je w kolanach. Obcałowywał wewnętrzną część moich ud i zaczął składać subtelne pocałunki na mojej męskości. Pisnąłem, a chłopak zakrył mi buzię dłonią.
   - Ciszej! - warknął i po chwili delikatnie pogładził moje udo.    - Moi rodzice pewnie jeszcze nie śpią...
   - Uhum... Przepraszam...
Uśmiechnął się do mnie, a ja odwzajemniłem nieśmiało uśmiech. Szybko pozbył się swoich spodni i podniósł lekko moje biodra. Nim się zorientowałem całował mnie namiętnie, a nabrzmiałą męskością napierał na moje wejście. Objąłem go nogami w pasie, a on zagłębiał się we mnie coraz bardziej nie przerywając pocałunku. Jęknąłem wyginając się do tyłu i zacisnąłem bardziej nogi na jego biodrach. Położył mnie delikatnie na łóżku,  i składał czułe pocałunki na mojej szyi.
   - Zaraz się przyzwyczaisz. Obiecuję - szepnął przy moim uchu, które polizał delikatnie.
Wtuliłem się w chłopaka przygryzając jego ramie, powstrzymując łzy i jakiekolwiek odgłosy. Kiedy ból zelżał przestałem maltretować ząbkami jego ramie, a Miyavi z uśmiechem poruszył lekko biodrami, powodując u mnie niemal konwulsje. Nie wydałem jednak żadnego odgłosu, z czego byłem dumny, choć to może błahe uczucie w porównaniu z innymi jakie odczuwałem. Meev poruszał się we mnie coraz szybciej, ale nadal niezwykle delikatnie. Co jakiś czas pojękiwałem cichutko, a on obdarowywał mnie pocałunkami. Nie wiedziałem czy trwało to kilka godzin, czy może kilka chwil. Nigdy nie czułem takiej przyjemności. Zresztą czas to tylko wymysł głupich ludzi, po to żeby nie mieć czasu. Ta chwila była najwspanialsza w moim życiu. Nie mogłem powstrzymać jęków, a przy uchu słyszałem przy ciche posapywania chłopaka. Widocznie też nie panował nad sobą. Doznałem spełnienia, a z ust wyrwał mi się przeciągły jęk. Chwile później poczułem jak chłopak doszedł w moim wnętrzu. Zdyszany opadł na mnie, a ja objąłem go łapkami.
   - Kocham cię - szepnąłem urywanym głosem.
   - Proszę... Ucieknijmy... gdzieś gdzie twój chłopak nas nigdy nie znajdzie - jego głos był niemal błagalny.
Zacisnąłem powieki i odsunąłem go od siebie.
   - Przecież wiesz, że nie mogę...
Opadł na łóżko obok mnie i splótł nasze palce razem.
   - Też cię kocham. Wiesz o tym. Udowodnij, że ci na mnie naprawdę zależy. Wiem, że nie będzie łatwo, ale damy radę!
Przygryzłem wargę. Dla niego wszystko jest takie łatwe. Nie wie jak bardzo cierpię. Jestem rozdarty między dwoma mężczyznami i dwoma całkiem różnymi życiami. Ale...nigdy wcześniej nie czułem czegoś takiego do drugiej osoby... Muszę zaryzykować. Uśmiechnąłem się delikatnie i ścisnąłem jego dłoń.
   - Jutro wyjedziemy.... - wtuliłem się w niego.
   - Aniele, brak mi słów.... Dziękuję - okrył nas kocem. - Śpij... Jutro będzie chyba najtrudniejszym dniem w naszym życiu....
Boję się. I to bardzo...ale wiem, że przy nim będę bezpieczny. Zasnąłem wtulony w idealne ciało Miyaviego.

2 komentarze:

  1. Jejku, cieszę się, że wpadłaś na mojego bloga, bo dzięki temu znalazłam twojego. :) Straaasznie fajnie piszesz. Mam nadzieję na jakieś dłuższe opowiadanie twojego autorstwa. :3

    OdpowiedzUsuń